Anioły jedzą trzy razy dziennie. 147 dni w psychiatryku
Grażynę Jagielską przez lata paraliżował strach. Żyła problemami męża. Dla jego pasji poświęciła swoje życie. W końcu jednak musiała zawalczyć o siebie. Przeżyła własny „lot nad kukułczym gniazdem”. Spędziła pół roku w szpitalu psychiatrycznym.
Poznała kobiety, które tak jak ona długo udawały, że wszystko jest w porządku. Spotkała twardzieli, którzy musieli nauczyć się płakać. Była w miejscu, w którym można było wszystko. Nie wolno było jednego – kłamać.
Julia musiała być coraz lepsza, aż pod wpływem stresu odcięła sobie ucho.
Ratownik wiecznie golił głowę i wierzył, że dzięki temu stanie się kimś innym.
Marek wrócił z wojny jako bohater, a potem załamał się i żył jak zwierzę.
Karolinka była przekonana, że jest aniołem i nikt jej nie widzi.
Autorka zabiera nas w podróż pełną intymnych zwierzeń i prawdziwych emocji. W poruszający sposób opisuje azyl dla zagubionych oraz obrazy, które prześladowały ich latami. Opowiada o szczerości, potrzebie zrozumienia i bliskości.
Była to pierwsza przeczytana przeze mnie książka Grażyny Jagielskiej. Nie mogę więc porównać jej do pozostałych pozycji. "Anioły jedzą trzy razy dziennie" nie wzbudziła we mnie żadnych emocji. Nie znalazłam w niej również intymnych zwierzeń autorki. Przeszkadzał mi chaos i niekonsekwencja w przedstawianiu życiorysów bohaterów. Książka nie należy do łatwych i przyjemnych, nie czyta jej się jednym tchem.
Powstało wiele książek, których akcja dzieje się w szpitalu psychiatrycznym. Bardziej ujął mnie "Lot nad kukułczym gniazdem" i "Weronika postanawia umrzeć". Natomiast losy weteranów wojennych po powrocie z Afganistanu dużo lepiej przedstawiła Kristin Hannah w książce "Na domowym froncie".

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz