poniedziałek, 11 lipca 2016

Dziecioodporna 
Emily Giffin

Przed ślubem Claudia zawarła z Benem układ: nie będą mieć dzieci. Zamiast wstawać
w nocy, zmieniać brudne pieluchy i dzwonić z pracy do opiekunki, mieli robić karierę, podróżować i korzystać z uroków życia. Wszystkim krewnym, przyjaciołom i znajomym mówili, że nie są bezdzietni (childless), lecz "wolni od dzieci" (childfree). Byli bardzo stanowczy i jednomyślni.
Do czasu...
Gdy w domu ich przyjaciół pojawia się niemowlę, w Benie coś pęka. Ojcostwo zaczyna go niezwykle pociągać. Jak w tej sytuacji zachowa się Claudia?
Czy ich małżeństwo wytrzyma próbę?

Zakochałam się w twórczości Emily Giffin po przeczytaniu jej pierwszej ksiązki. Przeczytałam wszystkie powieści autorki i chociaż uważam, że "Dziecioodporna" to jej najsłabsze dzieło, zachęcam do zapoznania się z historią Claudii i Bena. 
Emily Giffin po raz kolejny udowadnia, że nie należy używać słowa "NIGDY". Zwłaszcza w relacjach z ludźmi, na których nam zależy. Książka słania do zastanowienia się czy jesteśmy w stanie zmienić życiowe poglądy i oczekiwanie dla ukochanej osoby i jak wiele jesteśmy w stanie dla niej poświęcić. Często zdajemy sobie sprawę z własnych uczuć dopiero kiedy nasze emocje opadną i nie ma już szansy na uratowanie związku. Tylko, czy naprawdę nie jesteśmy w stanie już nic zrobić?

Ocena 8/10

Nie polecam książki osobom, które niedawno przeżyły rozstanie. Historia w niej przedstawiona odświeża rany. 

piątek, 8 lipca 2016

Anioły jedzą trzy razy dziennie. 147 dni w psychiatryku

Grażynę Jagielską przez lata paraliżował strach. Żyła problemami męża. Dla jego pasji poświęciła swoje życie. W końcu jednak musiała zawalczyć o siebie. Przeżyła własny „lot nad kukułczym gniazdem”. Spędziła pół roku w szpitalu psychiatrycznym.


Poznała kobiety, które tak jak ona długo udawały, że wszystko jest w porządku. Spotkała twardzieli, którzy musieli nauczyć się płakać. Była w miejscu, w którym można było wszystko. Nie wolno było jednego – kłamać.


Julia musiała być coraz lepsza, aż pod wpływem stresu odcięła sobie ucho.
Ratownik wiecznie golił głowę i wierzył, że dzięki temu stanie się kimś innym.
Marek wrócił z wojny jako bohater, a potem załamał się i żył jak zwierzę.
Karolinka była przekonana, że jest aniołem i nikt jej nie widzi.



Autorka zabiera nas w podróż pełną intymnych zwierzeń i prawdziwych emocji. W poruszający sposób opisuje azyl dla zagubionych oraz obrazy, które prześladowały ich latami. Opowiada o szczerości, potrzebie zrozumienia i bliskości.

Była to pierwsza przeczytana przeze mnie książka Grażyny Jagielskiej. Nie mogę więc porównać jej do pozostałych pozycji. "Anioły jedzą trzy razy dziennie" nie wzbudziła we mnie żadnych emocji. Nie znalazłam w niej również intymnych zwierzeń autorki.  Przeszkadzał mi chaos i niekonsekwencja w przedstawianiu życiorysów bohaterów. Książka nie należy do łatwych i przyjemnych, nie czyta jej się jednym tchem.

Powstało wiele książek, których akcja dzieje się w szpitalu psychiatrycznym. Bardziej ujął mnie "Lot nad kukułczym gniazdem" i "Weronika postanawia umrzeć". Natomiast losy weteranów wojennych po powrocie z Afganistanu dużo lepiej przedstawiła Kristin Hannah w książce "Na domowym froncie".


Ocena: 6/10